Klasztor Sióstr Karmelitanek Bosych pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Józefa

Autor: admin (Page 1 of 5)

Sylwester i Nowy Rok w kaplicy Karmelu

SYLWESTER I NOWY ROK w KAPLICY SIÓSTR KARMELITANEK

31 grudnia – św. Sylwestra papieża

7:00 – Msza Święta

20:30 – 24:00 – Adoracja Najświętszego Sakramentu

24:00 – Msza Święta (Pasterka Noworoczna)

1 stycznia – Świętej Bożej Rodzicielki

9:00 – Msza święta

Nie bójcie się – dziś narodził się wam Zbawiciel…

„ On rodząc się, stał się naszym ciałem,

 my odradzając się, stajemy się Jego ciałem”

św. Leon Wielki

Zbliżając się do tajemnicy Świąt Bożego Narodzenia życzymy aby nadchodzący czas był dla nas wszystkich czasem zachwytu nad Bożą miłością i jednocześnie naszą ludzką godnością.

Jezus, który przyjmuje nasze ciało chce dać nam pełnię życia w swoim ciele. Wchodzi w nasze kruche życie byśmy uczestniczyli w Jego życiu, życiu samego Boga.

Złączone w adoracji Bożego Dzieciątka i cudu ludzkiego życia,

siostry karmelitanki bose z Łasina

Karmel w Łasinie, Boże Narodzenie 2021

 

Kochani,

na początku tego listu pragnę podzielić się z Wami słowami modlitwy:

Jaka tyrania jest poza tą?

Wszedłem w życie: dobra rzecz.

Ale czemu jestem rozhuśtany przez fale życia?

Powiem słowo odważne; tak, odważne, ale je wypowiem.

Jeśli nie byłbym twoim, o mój Chryste,

jaka niesprawiedliwość!

Przychodzimy na świat,

Jesteśmy głodni,

najadamy się.

Chce mi się spać, zasypiam, budzę się, chodzę.

Chorujemy, jesteśmy dobrego zdrowia,

radości i smutki.

Czas, by cieszyć się słońcem, owocami ziemi,

umieranie, wyniszczenie ciała.

Taki jest los każdego istnienia żyjącego.

Co więc mam więcej? Nic prócz Boga.

Jeśli nie byłbym Twoim, o mój Chryste,

doznałbym niesprawiedliwości.

Tekst ten, choć brzmi tak współcześnie, ułożył żyjący w IV w. Grzegorz z Nazjanzu. Jego słowa opisujące naszą ludzką kondycję. Są one aktualne w każdym czasie i miejscu, gdyż odnoszą się do podstawowego pytania spoczywającego w człowieczym sercu, pytania o sens życia.

Mija kolejny rok, wszyscy jesteśmy zmęczeni niekończącą się pandemią, dotykają nas rosnące ceny większości produktów, niepokoi sytuacja na granicy z Białorusią i cały złożony problem migracyjny, przytłaczają codzienne obowiązki, praca, nade wszystko troska o rodzinę i wszechobecny pośpiech. Można by tak wyliczać bez końca. A jednak jest Sens, jest Nadzieja, gdyż jesteśmy tymi szczęściarzami którzy poznali Jezusa, którzy do Niego należą i mimo wszystko mogą czuć się bezpieczni.

W tym kończącym się roku, w odkrywaniu daru przynależności do Jezusa towarzyszył nam, w sposób szczególny, św. Józef. Jemu Bóg powierzył swego Syna, teraz pod Jego pieczą jest ciało Chrystusa – Kościół , a więc każdy z nas.

Jak pisałyśmy przed Świętami Wielkanocnymi i my staramy się, za wskazaniem papieża Franciszka, bacznie przyglądać Milczącemu Oblubieńcowi Maryi Panny i obejmować szczególną modlitwą rodziny. A oto najważniejsze momenty z naszego kalendarza, które jeszcze mocniej nas do tego motywowały.

Tegoroczne Triduum Maryjne i oczywiście sama Uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel licznie zgromadziły naszych przyjaciół i dobroczyńców. To był piękny czas kiedy mogliśmy wspólnie modlić się i odkrywać tajemnice życia oddanego Maryi i Józefowi. Pomagał nam w tym o. Krzysztof Trociński OMI. Po wieczornych Eucharystiach chętni byli zaproszeni do udziału w pokazie misyjnych slajdów. O. Krzysztof pracował wiele lat na misjach w Kamerunie i z pasją dzielił się doświadczeniem z życia tamtejszego kościoła. Ku naszej radości pandemia zelżała i  na zakończenie Odpustowych Uroczystości mogła się odbyć tradycyjna agapa. Pogoda cały dzień trzymała wszystkich w niepewności, chwilami padał silny deszcz z porywami wiatru. Kilka godzin przed Celebracją ulewa położyła namiot pod którym miał być poczęstunek, ale dzięki pomocy naszych łasińskich przyjaciół udało się opanować sytuację i na wieczór wszystko było gotowe na przyjęcie gości.

Czas lipcowego świętowania co roku pokazuje nam jak bardzo jesteśmy kochane i jak wiele osób troszczy się o nas, a to wszystko z miłości do Jezusa. Kilka Pań włączyło się w robienie wypieków, inni uczestniczyli w przygotowywaniu placu i ozdabianiu ołtarza. Nie brakowało licznych ofiar i darów. Za to okazane nam i oczywiście Matce Bożej z Góry Karmel dobro z serca dziękujemy.

Zupełnie wyjątkowym wydarzeniem w sierpniu tego roku była wizyta obrazu Świętej Rodziny, tzw. Józefa Kaliskiego. Przybył on do nas w czasie przerwy wakacyjnej w peregrynacji po Diecezji Toruńskiej. Dwutygodniowy pobyt zakończył dzień skupienia i uroczysta Msza Święta celebrowana przez ks. bp. Józefa Szamockiego. W czasie homilii Ksiądz Biskup wskazywał jak wielką wartość ma zaproszenie Świętej Rodziny do codziennego życia rodzinnego i pozwolenie by Jezus wziął nas za ręce (jak Józefa i Maryję na cudownym obrazie) i poprowadził, swoimi drogami, w ziemskiej pielgrzymce do Nieba. Cały ten czas mogłyśmy przyglądać się Świętej Rodzinie i oddawać Jej wszystkie drogie nam rodziny, prosząc, by każdy dom był pełen wzajemnej miłości, troskliwości i czułości, by dzieci mogły wzrastać „w mądrości, latach i łasce u Boga i u ludzi ”(Łk.2,52) i uczyć się kochać po prostu z doświadczenia.

Kolejnym bardzo ubogacającym momentem były odwiedziny wspólnoty EFFATA z Pieniek Królewskich. Jej członkowie, od początku trwania pandemii, wspierają nas na różne sposoby. Po Eucharystii i katechezie wygłoszonej przez ks. prof. Jana Perszona, po raz pierwszy, wszyscy spotkaliśmy się w rozmównicy i dzieliliśmy doświadczeniem działania Pana Boga w naszym życiu.

Tym co nas wszystkich łączy to właśnie przynależność do Chrystusa, miłość do Niego i Kościoła, to że zostaliśmy przez Niego znalezieni i ukochani. W sercach każdej z nas jest dla Was, nasi drodzy Przyjaciele, ogromna wdzięczność, że widzicie w nas swoje siostry. Wasze serca są otwarte, nieustannie nas wspomagacie: modlitwą,  pracą, wiedzą, dobrą radą, obecnością i ofiarą. Gorąco polecamy Was Dobremu Bogu w modlitwie i mówimy wielkie: „Bóg Zapłać”. Tylko Bóg, w swej hojności może Wam wynagrodzić całe to dobro. Każdego miesiąca jest u nas sprawowana Eucharystia za naszych przyjaciół, dobroczyńców, wszystkich proszących nas o modlitwę oraz modlących się w naszej kaplicy. Modlitewną troską ogarniamy też zmarłych poprzez comiesięczne Oficjum za Zmarłych i Ofiarę Mszy Świętej. Dodatkowo w pierwsze środy miesiąca, dziękując św. Józefowi za opiekę nad naszym klasztorem składamy na ołtarzu powierzane Mu przez was intencje. Wasze sprawy są obecne także w codziennej wieczornej modlitwie przed kompletą tzw. „Telegramie do św. Józefa”.

Obiecywać komuś modlitwę to niejako brać do swego wnętrza jego życie i składać je w ręce miłującego Boga. Zapewniamy, że jesteście obecni w naszych sercach i dobrze wiemy, że także my mamy swoje miejsce w waszych sercach.

Z serdecznymi pozdrowieniami i życzeniami błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia oraz wielu łask w Nowym Roku

Wasze siostry z łasińskiego Karmelu

Karmel w Łasinie, Boże Narodzenie 2021

Uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel 2021

Dnia 16 lipca zapraszamy do świętowania razem z nami UROCZYSTOŚCI MATKI BOŻEJ Z GÓRY KARMEL.

Poprzedzi je Triduum Maryjne, które odbędzie się w dniach od 13 do 15 lipca (wtorek, środa, czwartek).

Liturgii będzie przewodniczył o. Krzysztof Trociński, Oblat Maryi Niepokalanej, wieloletni misjonarz w Kamerunie.

13.07. o godz. 18:00 – Msza Święta, po niej prezentacja „Misje Oblatów Maryi Niepokalanej w Kamerunie”.

14.07. o godz. 18:00 – Msza Święta, a po niej prezentacja „50 lat Misjonarzy Oblatów na ziemi afrykańskiej”.

15.07. o godz. 18:00 – Msza Święta, po niej Adoracja Najświętszego Sakramentu z możliwością Spowiedzi świętej.

16 lipca o godz. 19:00 Uroczysta Suma Odpustowa ku czci Matki Bożej z Góry Karmel,

na placu przed klasztorem, zakończona wspólną agapą.

 

Serdecznie zapraszamy –

Wasze siostry karmelitanki bose z Łasina

 

To wam oznajmiamy, cośmy usłyszeli o Słowie życia…

Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga –
Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością,
lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.

Ks. Dawid Wasilewski – homilia w Dzień Bożego Narodzenia 2020

Ks. Dawid Wasilewski – homilia w Święto Św. Szczepana

Ks. Dawid Wasilewski – homilia w Święto Świętej Rodziny

Nowenna do Dzieciątka Jezus – dzień 9

DZIEŃ IX – 24 GRUDNIA

Szczęście Józefa nie polega na logice ofiary z siebie, ale daru z siebie. Nigdy w tym człowieku nie dostrzegamy frustracji, a jedynie zaufanie. Jego uporczywe milczenie nie rozważa narzekań, ale zawsze konkretne gesty zaufania. Świat potrzebuje ojców, odrzuca panów, odrzuca tych, którzy chcą wykorzystać posiadanie drugiego do wypełnienia własnej pustki; odrzuca tych, którzy mylą autorytet z autorytaryzmem, służbę z serwilizmem, konfrontację z uciskiem, miłosierdzie z opiekuńczością, siłę ze zniszczeniem. Każde prawdziwe powołanie rodzi się z daru z siebie, który jest dojrzewaniem zwyczajnej ofiarności. Także w kapłaństwie i w życiu konsekrowanym wymagana jest tego rodzaju dojrzałość. Tam, gdzie powołanie, czy to małżeńskie, do celibatu czy też dziewicze, nie osiąga dojrzałości daru z siebie, zatrzymując się jedynie na logice ofiary, to zamiast stawać się znakiem piękna i radości miłości, może wyrażać nieszczęście, smutek i frustrację. Ojcostwo, które wyrzeka się pokusy, by według swego życia układać życie dzieci, zawsze otwiera szeroko przestrzenie na całkowitą nowość. Każde dziecko zawsze przynosi ze sobą tajemnicę, zupełną nowość, która może być ujawniona tylko z pomocą ojca, który szanuje jego wolność. Ojca, który jest świadomy, że zrealizuje swoją funkcję wychowawczą i że w pełni przeżyje swoje ojcostwo tylko wówczas, gdy stanie się „bezużyteczny”, gdy zobaczy, że dziecko staje się autonomiczne i samodzielnie kroczy po drogach życia, gdy postawi się w sytuacji Józefa, który zawsze wiedział, że to Dziecko nie jest jego własnym, lecz zostało jedynie powierzone jego opiece. Przecież to właśnie sugeruje Jezus, gdy mówi: „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt 23, 9). Za każdym razem, kiedy znajdujemy się w sytuacji spełniania ojcostwa, musimy zawsze pamiętać, że nigdy nie jest to spełnianie posiadania, ale „znak”, który odnosi do pewnego wznioślejszego ojcostwa. W pewnym sensie, wszyscy jesteśmy zawsze w położeniu Józefa: jesteśmy cieniem jedynego Ojca niebieskiego, który „sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt 5, 45); jest to cień, który podąża za Synem. (Z LISTU APOSTOLSKIEGO PATRIS CORDE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA)

Jezu, Jednorodzony Synu Ojca – Maranatha

Jezu, Współistotny Ojcu – Maranatha

Jezu, radości nasza– Maranatha

Jezu, Mądrości i Wszechmocy Ojca – Maranatha

Jezu, pełen mocy i majestatu Ojca – Maranatha

Jezu, Zbawicielu świata – Maranatha

Jezu, Odkupicielu nasz – Maranatha

Jezu, Ratunku nasz – Maranatha

Jezu, Prawdo nasza – Maranatha

Jezu Światłości świata – Maranatha

Jezu, Słońce sprawiedliwości – Maranatha

Jezu, Wzorze człowieczeństwa – Maranatha

Jezu, Lilio czystości – Maranatha

Jezu, Życie wieczne – Maranatha

Jezu, Słodyczy najsłodsza – Maranatha

Jezu, Owocu niosący zdrowie – Maranatha

Julia & Grzegorz Kopala, Kolęda Jezusowego Opiekuna

Nowenna do Dzieciątka Jezus – dzień 8

DZIEŃ VIII – 23 GRUDNIA

Ojciec w cieniu

Polski pisarz Jan Dobraczyński w książce Cień Ojca opowiedział w formie powieści o życiu świętego Józefa. Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami. Przychodzi na myśl to, co Mojżesz przypomina Izraelowi: „Widziałeś też i na pustyni: Pan niósł cię, jak niesie ojciec swego syna, całą drogę, którą szliście” (Pwt 1, 31). Tak Józef sprawował ojcostwo przez całe swe życie. Nikt nie rodzi się ojcem, ale staje się ojcem. I nie staje się nim jedynie dlatego, że wydaje dziecko na świat, lecz ponieważ odpowiedzialnie podejmuje o nie troskę. Za każdym razem, gdy ktoś podejmuje odpowiedzialność za życie drugiego, w pewnym sensie sprawuje względem niego ojcostwo. W społeczeństwie naszych czasów, dzieci często zdają się być osierocone przez ojców. Także dzisiejszy Kościół potrzebuje ojców. Stale aktualna jest przestroga skierowana przez św. Pawła do Koryntian: „Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców” (1 Kor 4, 15); a każdy kapłan czy biskup powinien móc dodać jak Apostoł: „ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie” (tamże). Zaś Galatom mówi: „Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje!” (4, 19). Być ojcem oznacza wprowadzać dziecko w doświadczenie życia, w rzeczywistość. Nie zatrzymywać go, nie zniewalać, nie brać w posiadanie, ale czynić je zdolnym do wyborów, do wolności, do wyruszenia w drogę. Być może z tego powodu, obok miana ojca, tradycja umieściła przy Józefie także miano „przeczystego”. Nie jest to jedynie określenie emocjonalne, ale synteza postawy będącej przeciwieństwem posiadania. Czystość to wolność od posiadania we wszystkich dziedzinach życia. Tylko wówczas, gdy miłość jest czysta, jest naprawdę miłością. Miłość, która chce posiadać, w końcu zawsze staje się niebezpieczna, krępuje, tłumi, czyni człowieka nieszczęśliwym. Sam Bóg umiłował człowieka miłością czystą, pozostawiając mu nawet wolność popełniania błędów i występowania przeciwko Niemu. Logika miłości jest zawsze logiką wolności, a Józef potrafił kochać w sposób niezwykle wolny. Nigdy nie stawiał siebie w centrum. Potrafił usuwać siebie z centrum a umieścić w centrum swojego życia Maryję i Jezusa. (Z LISTU APOSTOLSKIEGO PATRIS CORDE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA)

Jezu, Jednorodzony Synu Ojca – Maranatha

Jezu, Współistotny Ojcu – Maranatha

Jezu, radości nasza– Maranatha

Jezu, Mądrości i Wszechmocy Ojca – Maranatha

Jezu, pełen mocy i majestatu Ojca – Maranatha

Jezu, Zbawicielu świata – Maranatha

Jezu, Odkupicielu nasz – Maranatha

Jezu, Ratunku nasz – Maranatha

Jezu, Prawdo nasza – Maranatha

Jezu Światłości świata – Maranatha

Jezu, Słońce sprawiedliwości – Maranatha

Jezu, Wzorze człowieczeństwa – Maranatha

Jezu, Lilio czystości – Maranatha

Jezu, Życie wieczne – Maranatha

Jezu, Słodyczy najsłodsza – Maranatha

Jezu, Owocu niosący zdrowie – Maranatha

Julia & Grzegorz Kopala, Kolęda Jezusowego Opiekuna

 

Nowenna do Dzieciątka Jezus – dzień 7

DZIEŃ VII – 22 GRUDZIEŃ

Ojciec – człowiek pracy

Jednym z aspektów, który charakteryzuje św. Józefa i który był podkreślany od czasu pierwszej encykliki społecznej, Rerum novarum Leona XIII, jest jego związek z pracą. Święty Józef był cieślą, który uczciwie pracował, aby zapewnić utrzymanie swojej rodzinie. Od niego Jezus nauczył się wartości, godności i radości tego, co znaczy móc spożywać chleb, który jest owocem własnej pracy. W naszych czasach, w których praca zdaje się stanowić ponownie pilne zagadnienie społeczne, a bezrobocie osiąga niekiedy zdumiewający poziom, nawet w tych krajach, gdzie od dziesięcioleci doświadcza się pewnego dobrobytu, konieczne jest zrozumienie z odnowioną świadomością znaczenia pracy, która nadaje godność i której nasz Święty jest przykładnym patronem. Praca staje się uczestnictwem wręcz w dziele zbawienia, okazją do przyspieszenia nadejścia królestwa Bożego, rozwijania swoich przymiotów i cech, oddając je na służbę społeczeństwa i wspólnoty. Praca staje się okazją nie tylko do spełnienia samego siebie, ale przede wszystkim dla tej podstawowej komórki społeczeństwa, jaką jest rodzina. Rodzina, w której brakuje pracy, jest bardziej narażona na trudności, napięcia, pęknięcia, a nawet na pełną beznadziei i powodującą rozpacz pokusę rozpadu. Jak moglibyśmy mówić o godności ludzkiej, nie starając się, aby wszyscy i każdy z osobna mieli możliwość godnego utrzymania? Osoba pracująca, niezależnie od tego, jakie byłoby jej zajęcie, współpracuje z samym Bogiem, staje się poniekąd twórcą otaczającego nas świata. Kryzys naszych czasów, będący kryzysem gospodarczym, społecznym, kulturowym i duchowym, może stanowić dla wszystkich wezwanie do odkrycia na nowo wartości, znaczenia i konieczności pracy, aby dać początek nowej „normalności”, w której nikt nie byłby wykluczony. Praca świętego Józefa przypomina nam, że sam Bóg, który stał się człowiekiem, nie pogardził pracą. Utrata pracy dotykająca tak wielu braci i sióstr, a która nasiliła się w ostatnim czasie z powodu pandemii COVID-19, musi być wezwaniem do rewizji naszych priorytetów. Prośmy św. Józefa Robotnika, abyśmy mogli znaleźć drogi, które kazałyby nam powiedzieć: żaden młody, żadna osoba, żadna rodzina bez pracy! (Z LISTU APOSTOLSKIEGO PATRIS CORDE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA)

Jezu, Jednorodzony Synu Ojca – Maranatha

Jezu, Współistotny Ojcu – Maranatha

Jezu, radości nasza– Maranatha

Jezu, Mądrości i Wszechmocy Ojca – Maranatha

Jezu, pełen mocy i majestatu Ojca – Maranatha

Jezu, Zbawicielu świata – Maranatha

Jezu, Odkupicielu nasz – Maranatha

Jezu, Ratunku nasz – Maranatha

Jezu, Prawdo nasza – Maranatha

Jezu Światłości świata – Maranatha

Jezu, Słońce sprawiedliwości – Maranatha

Jezu, Wzorze człowieczeństwa – Maranatha

Jezu, Lilio czystości – Maranatha

Jezu, Życie wieczne – Maranatha

Jezu, Słodyczy najsłodsza – Maranatha

Jezu, Owocu niosący zdrowie – Maranatha

Julia & Grzegorz Kopala, Kolęda Jezusowego Opiekuna

Nowenna do Dzieciątka Jezus – dzień 6

DZIEŃ VI – 21 GRUDNIA

Ojciec z twórczą odwagą

Jeśli pierwszym etapem prawdziwego wewnętrznego uzdrowienia jest przyjęcie własnej historii, to znaczy uczynienie w sobie miejsca także na to, czego nie wybraliśmy w naszym życiu, musimy dodać jeszcze jedną ważną cechę: twórczą odwagę. Ujawnia się ona szczególnie wtedy, gdy napotykamy na trudności. W obliczu trudności można bowiem zatrzymać się i zejść z pola walki, lub jakoś coś wymyślić. Czasami to właśnie trudności wydobywają z każdego z nas możliwości, o posiadaniu których nawet nie mieliśmy pojęcia.

Wiele razy, czytając „Ewangelie dzieciństwa”, zastanawiamy się, dlaczego Bóg nie zadziałał bezpośrednio i wyraźnie. Ale Bóg interweniuje poprzez wydarzenia i ludzi. Józef jest człowiekiem, przez którego Bóg troszczy się o początki historii odkupienia. Jest on prawdziwym „cudem”, dzięki któremu Bóg ocala Dziecię i Jego Matkę. Bóg działa ufając w twórczą odwagę tego człowieka, który przybywając do Betlejem i nie znajdując miejsca, gdzie Maryja mogłaby porodzić, przystosowuje stajnię i urządza tak, aby stała się jak najbardziej gościnnym miejscem dla przychodzącego na świat Syna Bożego (por. Łk 2, 6-7). W obliczu zagrożenia ze strony Heroda, który chce zabić Dziecko, po raz kolejny we śnie Józef zostaje ostrzeżony, by bronić Dziecięcia, i w środku nocy organizuje ucieczkę do Egiptu (por. Mt 2, 13-14). Czytając powierzchownie te opisy, zawsze odnosimy wrażenie, że świat jest na łasce silnych i możnych, ale „dobra nowina” Ewangelii polega na ukazaniu, iż pomimo despotyzmu i przemocy władców ziemskich, Bóg zawsze znajduje sposób, by zrealizować swój plan zbawienia. Także nasze życie czasem zdaje się być zdane na łaskę silnych, ale Ewangelia mówi nam, że Bóg zawsze potrafi ocalić to, co się liczy, pod warunkiem, że użyjemy tej samej twórczej odwagi, co cieśla z Nazaretu, który potrafi przekształcić problem w szansę, pokładając zawsze ufność w Opatrzności. Jeśli czasami Bóg zdaje się nam nie pomagać, nie oznacza to, że nas opuścił, ale że pokłada w nas ufność i w tym, co możemy zaplanować, wymyślić, znaleźć. Jest to ta sama odwaga twórcza, jaką wykazali się przyjaciele paralityka, którzy, by przedstawić go Jezusowi, spuścili go z dachu (por. Łk 5, 17-26). Trudność nie powstrzymała śmiałości i uporu owych przyjaciół. Byli przekonani, że Jezus może uzdrowić chorego i „nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: «Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy»” (ww. 19-20). Jezus docenia twórczą wiarę, z jaką ci ludzie starają się przyprowadzić do Niego swego chorego przyjaciela. Ewangelia nie podaje żadnych informacji na temat tego, jak długo Maryja i Józef pozostali z Dzieciątkiem w Egipcie. Na pewno jednak musieli jeść, znaleźć dom, pracę. Nie potrzeba wiele wyobraźni, aby wypełnić milczenie Ewangelii na ten temat. Święta Rodzina musiała zmierzyć się z konkretnymi problemami, jak wszystkie inne rodziny, jak wielu naszych braci i sióstr migrantów, którzy także i dziś narażają swe życie, zmuszeni przez nieszczęścia i głód. W tym sensie uważam, że św. Józef jest doprawdy szczególnym patronem tych wszystkich, którzy są zmuszeni do opuszczenia swojej ziemi z powodu wojny, nienawiści, prześladowań i nędzy. Na końcu każdej historii, której Józef jest bohaterem, Ewangelia zauważa, że wstaje on, zabiera ze sobą Dziecię i Jego Matkę, i czyni to, co Bóg mu nakazał (por. Mt 1, 24; 2, 14.21). Istotnie, Jezus i Maryja, Jego Matka, są najcenniejszym skarbem naszej wiary. W planie zbawienia nie można oddzielać Syna od Matki, od Tej, która „postępowała naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymywała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do krzyża”. Musimy zawsze zadawać sobie pytanie, czy z całych sił strzeżemy Jezusa i Maryi, którzy w tajemniczy sposób są powierzeni naszej odpowiedzialności, naszej trosce, naszej opiece. Syn Wszechmogącego Boga przychodzi na świat, przyjmując stan wielkiej słabości. Staje się tym, który potrzebuje Józefa, by był broniony, chroniony, otoczony opieką, wychowywany. Bóg ufa temu człowiekowi, podobnie jak Maryja, która odnajduje w Józefie tego, który nie tylko chce ocalić Jej życie, ale który zawsze będzie się troszczył o Nią i o Dziecko. Zatem święty Józef nie może nie być Opiekunem Kościoła, ponieważ Kościół jest kontynuacją Ciała Chrystusa w dziejach, a jednocześnie w macierzyństwie Kościoła zacienione jest macierzyństwo Maryi. Józef, chroniąc Kościół, nieprzerwanie chroni Dziecię i Jego Matkę, a także my, kochając Kościół, wciąż kochamy Dziecię i Jego Matkę. To Dziecię jest Tym, który powie: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Tak więc każdy potrzebujący, każdy ubogi, każdy cierpiący, każdy umierający, każdy obcy, każdy więzień, każdy chory to „Dziecię”, którego Józef nadal strzeże. Dlatego św. Józef jest przyzywany jako opiekun nieszczęśliwych, potrzebujących, wygnańców, cierpiących, ubogich, umierających. I właśnie dlatego Kościół nie może nie kochać przede wszystkim ostatnich, ponieważ Jezus umiłował ich szczególnie, sam utożsamił się z nimi. Od Józefa musimy nauczyć się tej samej troski i odpowiedzialności: kochać Dziecię i Jego Matkę; kochać sakramenty i miłosierdzie; kochać Kościół i ubogich. Każde z nich jest zawsze Dziecięciem i Jego Matką. (Z LISTU APOSTOLSKIEGO PATRIS CORDE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA)

Jezu, Jednorodzony Synu Ojca – Maranatha

Jezu, Współistotny Ojcu – Maranatha

Jezu, radości nasza– Maranatha

Jezu, Mądrości i Wszechmocy Ojca – Maranatha

Jezu, pełen mocy i majestatu Ojca – Maranatha

Jezu, Zbawicielu świata – Maranatha

Jezu, Odkupicielu nasz – Maranatha

Jezu, Ratunku nasz – Maranatha

Jezu, Prawdo nasza – Maranatha

Jezu Światłości świata – Maranatha

Jezu, Słońce sprawiedliwości – Maranatha

Jezu, Wzorze człowieczeństwa – Maranatha

Jezu, Lilio czystości – Maranatha

Jezu, Życie wieczne – Maranatha

Jezu, Słodyczy najsłodsza – Maranatha

Jezu, Owocu niosący zdrowie – Maranatha

Julia & Grzegorz Kopala, Kolęda Jezusowego Opiekuna

Nowenna do Dzieciątka Jezus – dzień 5

DZIEŃ V – 20 GRUDNIA

Ojciec przyjmujący

Józef przyjął Maryję nie stawiając warunków uprzednich. Ufa słowom Anioła. „Szlachetność jego serca sprawia, że podporządkowuje miłości to, czego nauczyło go prawo. A dziś na tym świecie, w którym oczywista jest psychologiczna, słowna i fizyczna przemoc w stosunku do kobiet, Józef jawi się jako mężczyzna okazujący szacunek, delikatny, który – choć nie ma wszystkich informacji – opowiada się za reputacją, godnością i życiem Maryi. A wobec jego wątpliwości, jak postąpić najlepiej, Bóg pomógł mu w wyborze, oświetlając jego osąd”. Wiele razy zachodzą w naszym życiu wydarzenia, których znaczenia nie rozumiemy. Naszą pierwszą reakcją jest często rozczarowanie i bunt. Józef odkłada na bok swoje rozumowanie, aby uczynić miejsce dla tego, co się dzieje, choć może mu się to zdawać tajemnicze, akceptuje, bierze za to odpowiedzialność i godzi się ze swoją historią. Jeśli nie pogodzimy się z naszą historią, nie będziemy w stanie uczynić żadnego następnego kroku, ponieważ zawsze pozostaniemy zakładnikami naszych oczekiwań i wynikających z nich rozczarowań. Życie duchowe, ukazywane nam przez Józefa, nie jest drogą, która wyjaśnia, ale drogą, która akceptuje. Jedynie na podstawie tego przyjęcia, tego pojednania, możemy również wyczuć wspanialszą historię, jej głębsze znaczenie. Zdaje się, jakby to było echo żarliwych słów Hioba, który odpowiada na zachętę swojej żony do buntu ze względu na całe zło, jakiego doznał: „Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?” (Hi 2, 10). Józef nie jest człowiekiem biernie zrezygnowanym. Jego uczestnictwo jest mężne i znaczące. Akceptacja jest sposobem, w jaki przejawia się w naszym życiu dar męstwa, który otrzymujemy od Ducha Świętego. Jedynie Pan może dać nam moc, aby przyjąć życie takim, jakim jest, aby uczynić miejsce także dla tej przeciwstawnej, nieoczekiwanej, rozczarowującej części naszego istnienia. Przyjście Jezusa między nas jest darem Ojca, aby każdy mógł się pojednać z rzeczywistością swojej historii, nawet jeśli jej do końca nie rozumie. Podobnie, jak Bóg powiedział do naszego Świętego: „Józefie, synu Davida, nie bój się” (Mt 1, 20), zdaje się powtarzać także i nam: „Nie lękajcie się!”. Musimy odłożyć na bok nasz gniew i rozczarowanie, a uczynić miejsce, bez żadnej światowej rezygnacji, ale z męstwem pełnym nadziei, na to, czego nie wybraliśmy, a jednak istnieje. Akceptacja życia w ten sposób wprowadza nas w ukryty sens. Życie każdego z nas może zacząć się na nowo w cudowny sposób, jeśli znajdziemy odwagę, by przeżywać je zgodnie z tym, co mówi nam Ewangelia. I nie ma znaczenia, czy obecnie wszystko zdało się przybrać zły obrót i czy pewne rzeczy są teraz nieodwracalne. Bóg może sprawić, że kwiaty zaczną kiełkować między skałami. Nawet jeśli nasze serce coś nam wyrzuca, On „jest większy od naszego serca i zna wszystko” (1 J 3, 20). Po raz kolejny powraca realizm chrześcijański, który nie odrzuca niczego, co istnieje. Rzeczywistość, w swojej tajemniczej nieredukowalności i złożoności jest nośnikiem sensu istnienia z jego światłami i cieniami. To właśnie sprawia, że apostoł Paweł mówi: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28). A św. Augustyn dodaje: „nawet i ze złego” (etiam illud quod malum dicitur). W takiej ogólnej perspektywie wiara nadaje sens każdemu wydarzeniu radosnemu lub smutnemu. Nie chcemy zatem myśleć, że wierzyć to znaczy znajdować łatwe, pocieszające rozwiązania. Wiara, której uczył nas Chrystus, jest raczej tą wiarą, którą widzimy u św. Józefa, nie szukającego dróg na skróty, ale stawiającego czoła „z otwartymi oczyma” temu, co się jemu przytrafia, biorąc za to osobiście odpowiedzialność. Akceptacja Józefa zachęca nas do akceptacji innych, bez wykluczenia, takimi jakimi są, zastrzegając szczególne umiłowanie dla słabych, ponieważ Bóg wybiera to, co słabe (por. 1 Kor 1,27), jest „ojcem dla sierot i dla wdów opiekunem” (Ps 68, 6) i nakazuje miłować cudzoziemców. Wyobrażam sobie, że postawa Józefa była dla Jezusa źródłem inspiracji dla przypowieści o synu marnotrawnym i miłosiernym ojcu (por. Łk 15, 11-32). (Z LISTU APOSTOLSKIEGO PATRIS CORDE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA)

Jezu, Jednorodzony Synu Ojca – Maranatha

Jezu, Współistotny Ojcu – Maranatha

Jezu, radości nasza– Maranatha

Jezu, Mądrości i Wszechmocy Ojca – Maranatha

Jezu, pełen mocy i majestatu Ojca – Maranatha

Jezu, Zbawicielu świata – Maranatha

Jezu, Odkupicielu nasz – Maranatha

Jezu, Ratunku nasz – Maranatha

Jezu, Prawdo nasza – Maranatha

Jezu Światłości świata – Maranatha

Jezu, Słońce sprawiedliwości – Maranatha

Jezu, Wzorze człowieczeństwa – Maranatha

Jezu, Lilio czystości – Maranatha

Jezu, Życie wieczne – Maranatha

Jezu, Słodyczy najsłodsza – Maranatha

Jezu, Owocu niosący zdrowie – Maranatha

Julia & Grzegorz Kopala, Kolęda Jezusowego Opiekuna

Nowenna do Dzieciątka Jezus – dzień 4

DZIEŃ IV – 19 GRUDNIA

Ojciec posłuszny

Tak jak Bóg uczynił to z Maryją, gdy objawił Jej swój plan zbawienia, podobnie objawił swoje plany Józefowi poprzez sny, które w Biblii, jak i u wszystkich ludów starożytnych, były uważane za jeden ze środków, za pomocą których Bóg ujawnia swoją wolę. Józef jest głęboko zaniepokojony w obliczu niewytłumaczalnej ciąży Maryi: nie chce Jej „oskarżać publicznie”, ale postanawia „oddalić Ją potajemnie” (Mt 1, 19). W pierwszym śnie anioł pomaga mu rozwiązać jego poważny dylemat: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 20-21). Jego reakcja była natychmiastowa: „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański” (Mt 1, 24). Dzięki posłuszeństwu przezwyciężył swój dramat i ocalił Maryję. W drugim śnie anioł nakazuje Józefowi: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić” (Mt 2, 13). Józef nie wahał się, był posłuszny, nie zastanawiając się nad trudnościami, które napotka: „Wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda” (Mt 2, 14-15). W Egipcie Józef ufnie i cierpliwie oczekiwał od anioła obiecanego powiadomienia, by powrócić do swojego kraju. Gdy tylko Boży posłaniec, w trzecim śnie, poinformowawszy go, że ci, którzy usiłowali zabić Dziecię, nie żyją, kazał mu wstać, zabrać ze sobą Dziecię i Matkę, i wrócić do ziemi Izraela (por. Mt 2, 19-20), po raz kolejny był bez wahania posłuszny: „Wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela” (Mt 2, 21). Jednak w drodze powrotnej, „gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz – a to zdarza się już po raz czwarty – udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł” (Mt 2, 22-23). Ewangelista Łukasz, ze swej strony, relacjonuje, że Józef podjął długą i niewygodną podróż z Nazaretu do Betlejem, zgodnie z rozporządzeniem cesarza Cezara Augusta, związanym ze spisem ludności, żeby dać się zapisać w mieście, z którego pochodził. I właśnie w tych okolicznościach narodził się Jezus (por. 2, 1-7) i został zapisany w rejestrze Imperium, tak jak wszystkie inne dzieci. Zwłaszcza św. Łukasz zadał sobie trud, by pokazać, że Rodzice Jezusa przestrzegali wszystkich przepisów Prawa: obrzędów obrzezania Jezusa, oczyszczenia Maryi po porodzie, ofiarowania pierworodnego Bogu (por. 2, 21-23).W każdych okolicznościach swojego życia Józef potrafił wypowiedzieć swoje „fiat”, jak Maryja podczas Zwiastowania i Jezus w Getsemani. Józef, jako głowa rodziny, uczył Jezusa, by był poddany swoim rodzicom (por. Łk 2, 51), zgodnie z przykazaniem Bożym (por. Wj 20, 12). W ukryciu, w Nazarecie, w szkole Józefa, Jezus nauczył się wypełniać wolę Ojca. Wola ta stała się Jego codziennym pokarmem (por. J 4, 34). Nawet w najtrudniejszym momencie swojego życia, przeżywanym w Getsemani, wolał czynić wolę Ojca, a nie swoją własną[16], i stał się „posłuszny aż do śmierci […] na krzyżu” (Flp 2, 8). Z tego powodu autor Listu do Hebrajczyków podsumowuje: Jezus „nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (5, 8). Z tych wszystkich wydarzeń wynika, że „Bóg wezwał św. Józefa, aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia i jest prawdziwie sługą zbawienia”. (Z LISTU APOSTOLSKIEGO PATRIS CORDE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA)

Jezu, Jednorodzony Synu Ojca – Maranatha

Jezu, Współistotny Ojcu – Maranatha

Jezu, radości nasza– Maranatha

Jezu, Mądrości i Wszechmocy Ojca – Maranatha

Jezu, pełen mocy i majestatu Ojca – Maranatha

Jezu, Zbawicielu świata – Maranatha

Jezu, Odkupicielu nasz – Maranatha

Jezu, Ratunku nasz – Maranatha

Jezu, Prawdo nasza – Maranatha

Jezu Światłości świata – Maranatha

Jezu, Słońce sprawiedliwości – Maranatha

Jezu, Wzorze człowieczeństwa – Maranatha

Jezu, Lilio czystości – Maranatha

Jezu, Życie wieczne – Maranatha

Jezu, Słodyczy najsłodsza – Maranatha

Jezu, Owocu niosący zdrowie – Maranatha

Julia & Grzegorz Kopala, Kolęda Jezusowego Opiekuna

« Older posts

© 2022 Karmel w Łasinie

Theme by Anders NorenUp ↑